czwartek, 24 stycznia 2019

7 lekcji ojca pasywnego inwestowania

W ubiegłą środę w wieku 89 lat zmarł John C. Bogle, ojciec pasywnego inwestowania, w Polsce postać raczej anonimowa. A szkoda...

Młody John C. Bogle
Niestrudzenie przez całe życie udowadniał, że w długim terminie niemal wszystkie aktywnie zarządzane fundusze inwestycyjne przegrają z rynkiem, nie tylko z powodu niewystarczającego szczęścia czy braku umiejętności zarządzających, ale przede wszystkim za sprawą opłat pobieranych przez fundusze.

Bogle przedstawił rewolucyjną na ówczesne czasy koncepcję, aby obniżyć koszty do minimum i skupić się na tworzeniu funduszy, które po prostu kupują akcje czy inne aktywa w takich proporcjach, aby jak najdokładniej odwzorowywać wybrany indeks.

Początki były trudne, ponieważ stworzony przez Bogle'a Vanguard... przegrywał z konkurencją. Dopiero w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku wyniki zaczęły się poprawiać, a prawdziwy przełom nastąpił wraz z komputeryzacją handlu, co pozwoliło jeszcze mocniej ściąć koszty.

Obecnie Vanguard zarządza aktywami o wartości 5 bilionów dolarów. Tylko w 2018 r. do funduszy tej grupy napłynęło 218 mld dolarów, podczas gdy z pozostałych amerykańskich funduszy wycofano 237 mld dolarów (dane z Bloomberga). Wszystko wskazuje, że w 2019 r. w USA aktywa funduszy indeksowych będą po raz pierwszy większe niż tradycyjnych funduszy aktywnie zarządzanych.


W końcu pozytywne zmiany pojawiły się również na naszym skostniałym i zacofanym rynku. W październiku PZU uruchomiło platformę z tanimi funduszami indeksowymi, opłaty obniżyły również inne TFI: w tym PKO i AXA.

W styczniu na GPW ruszył pierwszy polski ETF, który dołączył do trzech syntetycznych ETF-ów Lyxora.

Poza tym za sprawą regulacji unijnych wszystkie TFI będą musiały stopniowo obniżać opłaty.

Jak widać, idee Bogle'a zmieniają świat inwestorów, także polskich.

A czego nauczył mnie Jack Bogle?

Wybrałem 7 lekcji.

1. Zwracaj uwagę na koszty.

Kiedyś interesowałem się wyłącznie potencjalnym zyskiem i niespecjalnie przyglądałem się wysokości prowizji i innym opłatom.  Błędnie myślałem - skoro zarobię kilkanaście czy kilkadziesiąt procent, co to za różnica, czy zapłacę 0,39% czy 0,19% prowizji za transakcję?

Przy wielu transakcjach różnica robi się kolosalna i łączne prowizje spokojnie mogą przekroczyć zyski (o ile w ogóle takie się pojawią):

Wyciąg z rachunku maklerskiego w DM BOŚ
Dlatego obecnie staram się niepotrzebne koszty redukować.

2. Dywersyfikuj portfel.

Ubiegły rok był ciężki dla giełd. W Polsce szczególnie ucierpiały mniejsze spółki. Indeks sWIG80 stracił aż 27,6%.

Sam trzymam dwa takie "skarby" na minusie na rachunku IKE: Kruszwica (aktualnie -11%) oraz K2 Internet (-6% z uwzględnieniem dywidendy). Na szczęście za łącznie niewielką kwotę ok. 4 tys. zł. Na razie nie sprzedaję tych papierów, ponieważ uważam te spółki za niedowartościowane.

Dopiero w takich chwilach wielu osobom przypomina się, że warto posiadać w portfelu również bezpieczniejsze składniki (na przykład wyselekcjonowane lokaty czy konta oszczędnościowe lub obligacje skarbowe).

3. Działaj globalnie.

Polska jest maleńkim wycinkiem światowej gospodarki. Poza tym teoria, że w długim terminie rynek akcji powinien dać zarobić i to wyraźnie powyżej inflacji, lokat bankowych czy obligacji opiera się przede wszystkim na historii giełd zagranicznych, głównie amerykańskiej.


Nasza giełda nie posiada wystarczająco długiej i przekonującej historii, aby być o tym przekonanym w stu procentach.

Na szczęście są już dostępne instrumenty, które pozwalają w tani sposób wyjść z inwestycjami poza Polskę, nawet zaczynając od stu złotych - aktualnie testuję między innymi tani fundusz indeksowy inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych.

Więcej na ten temat przeczytasz w serii wpisów:

Wystartowały fundusze indeksowe PZU. Testuję!

Rewolucja w polskich funduszach inwestycyjnych! Czas przygotować strategię

Burzliwy miesiąc miodowy tanich funduszy indeksowych PZU

4. Zacznij inwestować najwcześniej, jak tylko się da.

Wiele osób błędnie sądzi, że aby inwestować, trzeba zebrać nie wiadomo jakie pieniądze, powiedzmy przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Częściowo jest to prawdą, ponieważ 20% zysku z tysiąca złotych to zaledwie 200 zł i te dwie stówki lub nawet znacznie więcej łatwiej zyskać choćby w prostej promocji bankowej bez ponoszenia ryzyka.

Natomiast trzeba pamiętać o walorze edukacyjnym inwestowania i kształceniu w sobie prawidłowych nawyków. Regularne oszczędzanie i inwestowanie przyniesie wyniki pod warunkiem, że działamy w wieloletniej perspektywie, a nie w horyzoncie kilku tygodni czy miesięcy.

5. Szanuj swój czas.

Doba trwa tylko 24 godziny, a aktywne inwestowanie zajmuje bardzo dużo czasu.

Analiza raportów, wykresów, newsów itd.

Czy faktycznie ten czas jest warty swojej ceny? Czy rzeczywiście długoterminowo znacząco pokonujesz rynek?

Może lepiej po prostu inwestować pasywnie, regularnie kupując fundusze indeksowe i ETF-y, a ten oszczędzony czas poświęcić rodzinie, swojemu hobby lub biznesowi czy dokształcaniu się?

Zadawałem sobie te pytania wielokrotnie i w efekcie praktycznie odpuściłem Forex (niezadowalające wyniki) czy ograniczam śledzenie notowań i newsów w ciągu dnia.

6. Trzymaj się prostych rozwiązań.

Im bardziej skomplikowany system inwestycyjny czy "produkt" finansowy, tym większa szansa na wtopę.

Jeżeli czegoś nie rozumiem, to po prostu nie wchodzę w daną inwestycję.

W moim przypadku takim przykładem są kryptowaluty - nie zarobiłem na ich gigantycznej hossie, ani nie straciłem na spektakularnych spadkach.

Wiele razy oferowano mi wejście w jakieś w różny sposób opakowane piramidy finansowe i inne "genialne" produkty finansowe. Nigdy z niczego takiego nie skorzystałem dzięki trzymaniu się tej prostej zasady, że skoro nie rozumiem oferty do końca, to nie wpłacam nawet złotówki.

7. Bądź konsekwentny.

Bardzo łatwo inwestuje się w czasach hossy. Wtedy wszyscy są genialni. Dopiero bessa oznacza prawdziwy test inwestora.

Dlatego uważam za kluczowe trzymanie się planu (podobnie jak regularne generowanie nadwyżek finansowych), o ile w ogóle masz jakiś plan.

PODSUMOWANIE

Śmierć ojca pasywnego inwestowania zasmuciła mnie i skłoniła do refleksji. Dlatego postanowiłem napisać kilka słów na ten temat.

Bogle nie został miliarderem głównie dlatego, że postanowił oddać dużą część potencjalnych zysków swoim klientom.

Dzięki niemu zyskaliśmy świetny instrument do inwestowania i warto z niego korzystać.