Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys hipoteczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys hipoteczny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2009

Czy amerykańskie banki pociągną giełdy?

W ostatnich dniach wszyscy mówią o amerykańskich bankach, które prześcigają się w optymistycznych prognozach na temat swoich zysków i w ten sposób dostarczają paliwo do wzrostów na giełdach. Bank Wells Fargo nie jest wcale wyjątkiem, bo podobne deklaracje składali prezesi Citigroup, Bank of America czy JP Morgan, chociaż ten ostatni stwierdził, że marzec nie będzie już tak udany.

Dodatkowo władze amerykańskie zapewniają, że wszystkie banki objęte programami pomocowymi z pewnością zaliczą testy warunków skrajnych (stress testy), które służą do określania ryzyka. Prościej mówiąc zdaniem organów kontrolnych banki nie zbankrutują, a ich kondycja teoretycznie nie jest tak zła jak nam się wydaje. Czyżby?

Regulatorzy stwierdzili, że wszystkie 19 kontrolowanych banków przejdzie te testy. W sumie nic dziwnego skoro zakłada się, że jeśli istniałoby jakiekolwiek zagrożenie, otrzymają dodatkową pomoc finansową, rzecz jasna z kieszeni podatnika.

niedziela, 15 lutego 2009

Jak przetrwać i zarobić na kryzysie?



Najbardziej ekstremalną wersją zrobienia z nas milionerów wydaje się ta, do której usilnie dążą magicy sterujący światem finansów, czyli podjazd taczką do banku po wypłatę. Wtedy mój cel zostanie zrealizowany nadspodziewanie szybko, lecz w zupełnie nieoczekiwany i niechciany sposób.

Odrzucam jednak na razie skrajny wariant, czyli wojny, koniec świata itd., ale nie znaczy to rzecz jasna, że w razie krachu złotego będę bezczynnie czekał na wypełnienie się losu (niekoniecznie w portfelu appfunds). Tym bardziej, że wyraźnie słabnie moja wiara w papierowy pieniądz drukowany w tak kosmicznych ilościach przez szalonych Jankesów.

wtorek, 14 października 2008

Islandzki wodospad

Fot. stock.xchng

Dane z dziś z zamknięcia giełdy w Islandii:

Główny indeks - OMX Iceland 15 Index

Wartość: 678,4 punktów

Zmiana: - 2 326,22 punktów

Zmiana procentowa w stosunku do poprzedniej sesji: -77,42%

sobota, 11 października 2008

New York, New York

Wczorajsza sesja giełdowa w Nowym Jorku wymaga krótkiego komentarza.

Rano indeks Dow Jones spadł poniżej 7900 punktów wywołując przyspieszenie panicznej wyprzedaży i u nas. Potem zaczął rosnąć i przeszedł na zielone terytorium przy okazji wyciągając GPW pod 2000 na WIG20 na zamknięciu. Następnie zaczął lecieć w przepaść znowu do poziomu 8000 punktów i lekko się ustabilizował. Gdy wydawało się, że sesja zakończy się ostrym spadkiem po raz ósmy z rzędu zaczęła się godzina cudów.



sobota, 4 października 2008

Akcje, które zdrożały w czasie krachu w poniedziałek



Jedynymi akcjami z indeksu S&P500, które zdrożały w czasie poniedziałkowej zwałki były walory Campbell Soup. Przypomnijmy sobie, że w dniu krachu szeroki indeks rynku amerykańskiego stracił aż 8,8%.

Dla kontrastu w piątek 26 września akcje producenta zupek kosztowały $37,63, a w poniedziałek - przy olbrzymich spadkach reszty walorów z giełdy w Nowym Jorku, poszły w górę o 12 centów. Wczoraj na zamknięciu cena skoczyła już do $39,63. Ciekawy znak czasów. Oby nie proroczy. Czy mam zacząć kopać schron?

czwartek, 2 października 2008

Niewidzialna ręka rynku kradnie pieniądze z kieszeni podatników

Tytuł jest zapożyczeniem, ale dobrze oddaje to, co wyrabiają władze amerykańskie.

Do cyrku Paulsona dołączyła ostatnia instrukcja SEC (podaję za agencją Reuters), która praktycznie ma umożliwić oszustwa księgowe, pozwalając na zawyżanie wartości aktywów przez zmianę modelu ich wyceny z rynkowego na teoretyczny lub na podstawie przyszłych przepływów pieniężnych.

W takim razie skoro ja chcę sprzedać akcje kasyn Olympic nie po 6 czy 7 złotych za sztukę jak teraz są notowane na GPW, tylko po 25 złotych, to może po tyle powinienem zacząć je wyceniać w portfelu?

To są jakieś kosmiczne jaja.
<br<

niedziela, 28 września 2008

Plan Paulsona zaakceptowany

W nocy z sobotę na niedzielę naszego czasu doszło do porozumienia pomiędzy kongresmenami, a administracją Busha i tak jak oczekiwano plan Paulsona został przyjęty. W poniedziałek mają przegłosować projekt oficjalnie w Izbie Reprezentantów.

Zgodnie z jego założeniami Departament Skarbu za około 700 mld USD odkupi złe długi i powiązane z nimi papiery "wartościowe" Później ma je rzekomo odsprzedać (nie podano komu), gdy sytuacja ustabilizuje się.

Za część środków posiadacze ryzykownych kredytów hipotecznych otrzymają rządowe polisy ubezpieczeniowe chroniące ich przed bankructwem.

poniedziałek, 22 września 2008

Socjalizm albo śmierć


Fot. stock.xchng

Hasło Fidela Castro zwycięża. Tym razem w USA.

Znamy coraz więcej szczegółów tzw. planu Paulsona i budzi on moje coraz większe zdumienie, że w kraju szczycącym się demokracją i wolnym rynkiem rodzą się pomysły ideowo wyrosłe na gruncie myśli Lenina czy Marksa.

Zauważmy, że długi banków powstały przez chciwość ich zarządów, które w swoim zaślepieniu budowały coraz wyższe piramidy finansowe oparte na takich samych solidnych podstawach jak pamiętny łańcuszek świętego Antoniego.

poniedziałek, 15 września 2008

Niedźwiedź zaryczał


Fot. stock.xchng

Weekend był dramatyczny dla rynków finansowych. Lehman Brothers nie znaleźli chętnych do kupna i zbankrutowali. Bloomberg podaje, że Bank of America przejmuje Merril Lynch. W piątek na sesji mocno taniała też spółka AIG. Zapowiada to, że raczej dziś nie skończą się kłopoty. Nie wiem, co wymyśli Fed, bo nawet obcięcie stóp wydaje się krokiem dość rozpaczliwym i mało skutecznym, a drukowanie pieniędzy też nie przyniosło rezultatów.

niedziela, 7 września 2008

Fannie Mae i Freddie Mac wstrząsną giełdami w poniedziałek

Fannie Mae i Freddie Mac są spółkami, które umożliwiają finansowanie kredytów hipotecznych milionom Amerykanów. Dla większego bezpieczeństwa ich stabilność zapewnia rząd. Fannie i Freddie stanowią podstawę kredytowania całego rynku nieruchomości w USA.

W piątek zaraz po sesji giełdowej w Nowym Jorku gruchnęła wiadomość, że audyt wykonany przez JPMorgan wykazał, że wartość aktywów zgromadzonych przez Freddie i w mniejszym stopniu Fannie jest mocno przeszacowana. W notowaniach posesyjnych Fannie spadła aż o 21,88%, a Freddie o 20,78%.

Trzeba przyznać, że manipulacja informacjami w USA nie podoba mi się za bardzo. Czekano do piątku z infem, żeby mieć weekend na podjęcie gorączkowych kroków. Coś tam już wymyślił Paulson i dziś poda pewne szczegóły planu. Nie wiem czy nie wywoła nim jeszcze większego zamieszania na rynku.

Dobrze poinformowani zaszorcili pewnie już w czwartek i stąd te -3%.

Podobnie zwlekano z podaniem hiobowych wieści z Bear Stearnsa.

Czeka nas ciężki tydzień na rynku giełdowym. Pewnie misie będą jeść kawior i pić szampana, a posiadacze akcji z rozpaczą patrzeć na szybko topniejący kapitał. A ja pewnie wylecę z kilku akcji na stopach.

wtorek, 19 sierpnia 2008

Co z pożyczkami kłamców? Kto zapłaci za NINJA?

"Liar loans" to kredyty hipoteczne udzielone ludziom, którzy nie mieli udokumentowanych żadnych dochodów, ani zabezpieczeń. Inaczej nazywano je też NINJA, czyli No Income No Job/Assets, co znaczy mniej więcej po polsku "bez dochodów, bez pracy czy aktywów".

Goniąc za zyskiem amerykańskie banki na potęgę wręcz wciskały ludziom te kredyty licząc, że w razie czego i tak się sprzeda zabezpieczenie w postaci nieruchomości.
Niestety ceny nieruchomości zaczęły spadać, kredytobiorcy jak było wiadomo od początku nie spłacali kolejnych rat (bo niby z czego) i zaczęły się problemy.

wtorek, 18 marca 2008

Ile warte są amerykańskie banki?

Jeszcze w zeszłą środę kierownictwo Bear Stearns zapewniało, że wszystko gra, a wartość księgowa 1 akcji wynosiła 84 dolary.

Tymczasem w niedzielę JP Morgan zapłacił za nie po 2 dolary za sztukę.

W takim razie patrząc na ceny akcji pozostałych firm z sektora finansowego w USA , możemy postawić wielki znak zapytania czy są one rzeczywiście tyle warte, ile wskazuje ich cena na giełdzie w Nowym Jorku.

Wczorajsza frenetyczna zwyżka w drugiej części sesji na Wall Street wyglądała mocno podejrzanie.

poniedziałek, 17 marca 2008

Lehman Brothers. Następny Bear Stearns?

Nie ustają echa kłopotów Bear Stearns, a już mówi się o kolejnych instytucjach finansowych, które mogą znaleźć się w tarapatach.

Skoro Ben z zespołem ucięli nawet w weekend stopy o 0,25 %, na rynkach panują nastroje bliskie paniki.

W najnowszym wydaniu Wall Street Journal można znaleźć ciekawy fragment w artykule o bieżącej sytuacji:

środa, 27 lutego 2008

Kryzys hipoteczny w USA - prezentacja dla opornych.

Wczoraj wieczorem obejrzałem dość zabawną prezentację pokazującą w ironiczny sposób na czym polega cała oszukańcza machina kredytów hipotecznych o podwyższonym ryzyku i związany z nimi kryzys ( uwaga link zawiera wulgarne słowa po angielsku).

Leniwym i nie znającym angielskiego może krótko omówię ( a resztę zapraszam do linka powyżej) :

Przychodzi koleś do pośrednika finansowego i mówi, że chciałby kupić dom na kredyt, ale nie ma żadnych oszczędności, ani nie ma nawet kasy na spłacanie rat kredytu.

Na co magiczny doradca stwierdza, że nie wymaga jakiejkolwiek wpłaty początkowej, bo przecież ceny nieruchomości zawsze rosną. Poza tym proponuje klientowi preferencyjne oprocentowanie na początku i nie wymaga żadnych zaświadczeń o dochodach.
Oczywiście broker przyznaje, że sam nie pożycza tych pieniędzy, ale robi to bank. On kasuje prowizje i reszta go nie obchodzi.

Jakiś czas później bankier orientuje się, że te pożyczki śmierdzą. Zatem dzwoni do magików z banków inwestycyjnych w Nowym Jorku z prośbą o pomoc.

Tamci wymyślają tak zwane CDO, czyli papiery pseudowartościowe zabezpieczone śmieciowymi hipotekami. CDO mają być sprzedane później inwestorom. Twierdzą przy tym, że jeśli zgromadzą dużo hipotek rozproszą ryzyko, bo przecież nieruchomości zawsze idą w górę i jakoś to będzie.

Następnie dzielą te papierki na kilka kategorii. Te „dobre” płacą najmniejsze oprocentowanie, bo są najbezpieczniejsze. Dodatkowo kredyty zostaną ubezpieczone, a agencje ratingowe wystawiają im bardzo dobre noty( nawet AAA).

Niestety SEC nie pozwala im sprzedawać trefnego towaru masowo, więc kierują się do najprzeróżniejszych czasem egzotycznych klientów instytucjonalnych, jak na przykład anegdotyczne już 8 norweskich miasteczek.

Sobie zostawiają najgorsze CDO i kasują z nich najwyższe oprocentowanie.

Mimo wszystko dla banku zostaje problem z tymi cuchnącymi hipotekami. W końcu nikt ich przecież nie spłaca. Zatem zakładają spółki córki na przykład na Kajmanach i wrzucają do ich bilansu śmieciowe hipoteki. Zgrabnie nazywa się to SPV.

Wszystko to rzecz jasna dla dobra Amerykanów, aby nie martwili się o stan systemu finansowego.

A cała historyjka kończy się w sposób łatwy do przewidzenia. Bez happy endu.

Czemu w takim razie nie ma krachu ? Ano jest wiele teorii. Jedna z nich mówi o magicznym Plunge Protection Teamie. Nie wiem czy to prawda, czy nie, ale coś w tym jest …

środa, 16 stycznia 2008

Kryzys hipoteczny w USA. Kto zarabia ? … Alan Greenspan

We wczorajszym wydaniu The Wall Street Journal możemy przeczytać o funduszu hedgingowym prowadzonym przez Johna Paulsona. Jest on najnowszą gwiazdą, która dorobiła się wielkiej kasy obstawiając kryzys na rynku nieruchomości spekulując na derywatach.
Zarobek za 2007 to bagatela 15 mld zielonych.

Ocenia się, że John Paulson zarobił na swój własny rachunek rekordową kwotę w historii Wall Street za 1 rok. Od 3 do 4 miliardów bucksów.