Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność finansowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność finansowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2019

FIRE - świetna koncepcja czy droga donikąd?

Ostatnie 10 lat wzrostów na amerykańskiej giełdzie połączone ze zwyżkami cen nieruchomości i rynkiem pracownika dają paliwo do rosnącej popularności koncepcji FIRE (Financial Independence, Retire Early) - społeczność Reddit liczy już ponad pół miliona osób.


Celem FIRE jest zgromadzenie aktywów (najlepiej generujących "dochód pasywny" - na przykład mieszkanie na wynajem), które pozwolą na spokojne życie bez konieczności podejmowania pracy zarobkowej. Aby to osiągnąć jak najszybciej, należy oszczędzać jak najwięcej - najlepiej 50 i więcej procent zarobków.

Z ciekawości wstawiłem na Twittera taką ankietę:


Oszczędzane pieniądze są najczęściej inwestowane w tanie fundusze indeksowe (testuję polski fundusz tego typu) i ETF-y czy nieruchomości. Sporo osób próbuje też swoich sił w prowadzeniu mniejszego lub większego biznesu.

Tych opcji znajdziemy oczywiście znacznie więcej. Podaję tylko te najpowszechniejsze.

Aby ustalić, czy już posiadamy wystarczające aktywa do wcześniejszej emerytury, często roboczo stosuje się "regułę 4%", czyli tyle mniej więcej rocznie możemy w miarę bezpiecznie "przejeść".

piątek, 6 lipca 2018

Wolność finansowa to droga, nie cel

W przyszłym tygodniu zaczynam remont łazienki. Kiedyś wiązałby się on u mnie ze stresem dotyczącym finansów, czyli gorączkowym poszukiwaniem pieniędzy i prawdopodobnie robieniem głupot w stylu zaciągania kredytu w banku, jeśli nie zmieściłbym się w zakładanym budżecie.

Teraz od strony finansowej jestem wyluzowany i bardziej martwi mnie na przykład, jak zniesie to całe zamieszanie mój pies.

Polecam ten stan i mam nadzieję, że wielu Czytelników już znalazło się na tym etapie.

Natomiast z czasem nieco zmieniło mi się podejście do "wolności finansowej".

Definiuję ją jako stan, w którym nie musisz pracować zarobkowo, ani nie zależysz finansowo od kogokolwiek i równocześnie prowadzisz swój ulubiony styl życia. Więcej na ten temat tutaj (wymagany angielski).

fot. David Simmonds
Według mnie warto wyliczyć swoją liczbę (po angielsku często nazywaną "fuck you money"), czyli graniczną kwotę, po osiągnięciu której staniesz się umownie "wolny finansowo".

Jednak nie do końca zgadzam się z koncepcją, że po jej osiągnięciu koniecznie musisz przestać być aktywny zawodowo.

niedziela, 21 stycznia 2018

Wolność finansowa - utopia czy realny cel?

Wolność finansowa to często mgliste marzenie wielu osób. W takim razie zacznijmy od próby jej zdefiniowania - dla mnie wolność finansowa oznacza taki stan, w którym nie musisz pracować zarobkowo do końca życia.

Owszem, możesz, jeśli chcesz, ale nie musisz. To istotna różnica.

Fot. SuzyT
Trudność polega na tym, że po pierwsze, nie wiemy dokładnie, jak długo będziemy żyli, a po drugie, ile faktycznie będziemy potrzebowali pieniędzy w przyszłości. Niełatwo prognozować inflację za 10 czy 20 lat, podobnie, jak nasze przyszłe potrzeby. Poza tym poważna choroba potrafi skutecznie storpedować najpiękniejsze plany.

Z tych powodów warto w naszych szacunkach dorzucić jakąś rezerwę na wypadek błędu.

Jeżeli zakładamy, że zadowala nas styl życia, w którym wydajemy średnio 5 000 zł miesięcznie, potrzebujemy 60 000 zł rocznie. Jeżeli dołożymy kolejny warunek: 3 procent zysku netto powyżej inflacji, oznacza on kapitał o wartości 2 mln zł. Niemało. A trzeba jeszcze dołożyć jakiś margines błędu, czyli z 2 mln robi się już 2,5 czy nawet 3 mln zł.

Oczywiście kapitał może być mniejszy, jeśli osiągamy wyższą stopę zwrotu lub jeśli nie planujemy go zachować, tylko docelowo przejeść.

Mimo tych zastrzeżeń i sporej dawki niepewności, zachęcam wszystkich do wykonania takiego obliczenia.

Jeśli zdefiniujesz cel finansowy wyrażony konkretną kwotą, łatwiej do niego dążyć, niż do bliżej nieokreślonej, mglistej "wolności finansowej."

środa, 30 lipca 2008

8 błędów rujnujących Twoje finanse

Wiadomo, że nikt nie jest doskonały i często mimo świetnych założeń i doskonałego planu zupełnie co innego robimy w rzeczywistości.

Przykładem może być moja ostatnia spekulacja na PPWK. Analizę wykonałem prawidłowo, założenia bardzo dobre, wielkość pozycji znakomita, a jednak nie zarobiłem ani grosza mimo, że spółka właśnie wczoraj wybiła się kilkanaście procent w górę.

Chciałem przechytrzyć rynek i sprzedałem w piątek za nisko obawiając się powrotu spadków, choć początkowo miałem czekać z wyrzuceniem akcji aż do zejścia poniżej 1,30. Mimo wielu lat na giełdzie, człowiek często popełnia głupie błędy.

niedziela, 23 września 2007

Jak zmusić pieniądze, żeby zaczęły pracować dla nas, czyli o sile procentu składanego w praktyce

"Największym wynalazkiem ludzkości jest procent składany."

Albert Einstein

Większość ludzi jest zmuszona do pracy dla pieniędzy. Mało kto może sobie powiedzieć - pracuję głównie dla satysfakcji. Niestety, najsilniejszym motorem wyganiającym nas rano z łóżka jest comiesięczna wypłata. Niewiele osób zastanawia się nad tym i uznaje, że tak musi być.

A może warto spróbować odwrócić sytuację i sprawić, żeby pieniądze zaczęły pracować dla nas?