Przyznam, że jestem zaskoczony Brexitem. Spodziewałem się, że wśród głosujących przeważą korzyści z obecności Wlk. Brytanii w Unii.
Teraz, po "czarnym piątku" na rynkach finansowych, wypada zastanowić się, co dalej.
Na razie właściwie nikt dokładnie nie wie, jak będzie przebiegać procedura i ile ona potrwa. Nawet pojawiają się spekulacje, że Brexit zostanie zablokowany albo, że rozpadnie się sama Wielka Brytania, z której mogą wyjść Szkocja i Irlandia Północna.
Tymczasem skoordynowana akcja banków centralnych nieco złagodziła poranny szok i poprawiła notowania na rynkach. Podobnie zachowała się warszawska giełda, gdzie po potężnej luce na otwarciu nastąpiło powolne odrabianie strat:
Jednak trudno uwierzyć, że piątkowe spadki zdyskontowały już wszystkie ewentualne negatywne skutki Brexitu - na przykład nie napłynęły jeszcze zlecenia umorzeń jednostek tonących funduszy akcyjnych.
Mamy do czynienia z wydarzeniem historycznym, kto wie, czy nie oznaczającym rozpadu Unii Europejskiej, w którym jednym z głównych poszkodowanych jest niestety Polska.

