Po gwałtownej wyprzedaży na giełdach trwa silne odreagowanie. Wiele osób zastanawia się, czy najgorsze już za nami. A może to jedynie mylące odbicie i znowu powrócimy do spadków?
Jeżeli kurczowo trzymalibyśmy się definicji, że nowa hossa zaczyna się po przekroczeniu bariery 20. procent od dołka, to kryterium jest spełnione zarówno w przypadku rynku amerykańskiego, jak też polskiego.
W tym momencie, w cenach zamknięcia, indeks S&P 500 znajduje się ponad 28 procent powyżej marcowego dna, a nasz WIG 22 procent.
Jednak od razu pojawiają się wątpliwości.
