Rada Polityki Pieniężnej (RPP) niespodziewanie podniosła stopy procentowe, w tym tę najważniejszą, referencyjną z 0,1 na 0,5 proc. Poprzednia podwyżka była bardzo dawno, w maju 2012 r.
Ruch jest zaskakujący, również dla analityków. Do tej pory tłumaczono, że RPP najpierw musi zapoznać się z nową, listopadową projekcją inflacji i dopiero wtedy podejmie jakieś decyzje. Nawet jeszcze we wtorek na Kongresie 590 prezes NBP Adam Glapiński mówił o perspektywie kilku kwartałów.
Ta niespójność komunikacji może oznaczać, że po prostu prezes Glapiński został przegłosowany przez resztę RPP albo "przekonał" go ktoś z najwyższych kręgów władzy.
Na pewno na wyobraźnię członków RPP (i nie tylko) zadziałał ostatni szybki szacunek inflacji CPI za wrzesień br.: +5,8 proc. w skali rok do roku.
Najszybciej na podniesienie stóp zareagował złoty, który umocnił się o kilka groszy do głównych walut oraz notowania akcji banków na GPW.
Branżowy indeks WIG-banki zyskał jednego dnia 3,6 proc., a od początku roku już blisko 80 proc. (dla porównania WIG +25,9 proc. w tym samym okresie).








