Nie wiem ile osób czytających bloga przeżyło bańkę internetową na własnej skórze i obserwowało jak „internet” stał się słowem - wytrychem, otwierającym drzwi do rakiet lecących prosto w kosmos czy biletem do balonów szybujących wysoko nad ziemią?
Wyglądało to naprawdę fascynująco, nie tylko z powodów finansowych (rosnący stan rachunku zawsze cieszy), ale także psychologicznych i socjologicznych. Dochodziło do tak zabawnych paradoksów, gdy radomski producent butów Ariel zmieniał profil działalności i nazwę na Internet Group (nota bene - spółka znajduje się w upadłości likwidacyjnej), co zupełnie wystarczało do „jazdy" na GPW.