czwartek, 5 września 2019

Na giełdzie debiutuje drugi polski ETF. Tym razem pora na średnie spółki

Dziś na warszawskiej giełdzie debiutuje kolejny polski fundusz ETF, tym razem z ekspozycją na średnie spółki, o nazwie Beta ETF mWIG40TR (symbol giełdowy BETAM40TR).

Co to jest ETF? Jak inwestować za granicą >>

Dzięki niemu mamy do dyspozycji gotowy portfel średnich spółek, który w długim terminie ma szansę zachowywać się lepiej od zdominowanego przez Skarb Państwa indeksu najcięższej dwudziestki:


Tak przynajmniej sugerują dane z ostatniej dekady.

Co zawiera indeks mWIG40 Total Return?

Akcje 40. spółek z indeksu mWIG40 z uwzględnieniem wypłacanych przez nie dywidend.

ETF ma za zadanie wierne odzwierciedlenie tego benchmarku (min. 75% replikacja fizyczna).

Przed zainwestowaniem choćby złotówki zachęcam do zapoznania się z najważniejszymi dokumentami.


Co mi się nie podoba?

Moim zdaniem nieco za wysoka roczna opłata za zarządzanie: 0,8%. Dla porównania ETF odwzorowujący WIG20TR jest obciążany obecnie takim kosztem w wysokości 0,4% (maksymalnie 0,5%) rocznie.

Oczywiście stawka jest zdecydowanie niższa niż w Ipopemie oferującej fundusz indeksowy na mWIG40, ale przynajmniej w pierwszym roku mogłaby ona wynosić na przykład 0,5% i przyciągnąć szersze grono inwestorów.

Z drugiej strony wiadomo, że zarządzający z czegoś musi żyć, a jak na razie pierwszy ETF Beta Securities i AgioFunds Beta ETF WIG20TR cieszy się niewielkim zainteresowaniem - aktywa na koniec lipca wyniosły zaledwie 22,6 mln zł.

Prowadzenie funduszu o przychodach ok. 90 tys. zł rocznie (opłata 0,4% x 22,6 mln zł) na pewno nie jest rentowne.

Po części wynika to ze słabości GPW - od początku roku WIG20TR stracił 4,9%, a po części z niechęci inwestorów do naszej giełdy i funduszy (ciągłe odpływy), co w sumie jest ze sobą powiązane. Klient detaliczny musi zobaczyć jakiś konkretny wynik za ostatni rok, dwa, aby skusił się na ryzykowne fundusze.

Osobiście oczywiście zamierzam kupić certyfikaty Beta ETF mWIG40TR. Do tego celu wykorzystam rachunek maklerski w ING Banku Śląskim, gdzie do końca października trwa promocja na ETF-y z prowizją zaledwie 0,1% (min. 1,5 zł).

Jeśli nie posiadasz konta w ING Banku Śląskim możesz dodatkowo zarobić do 140 zł za otwarcie konta osobistego i spełnienie następujących warunków: 100 zł premii za wydanie kartą/BLIK-iem tysiąca złotych + 20 zł za 3 płatności BLIKiem w sieci + 20 zł za wpływ wynagrodzenia (min. 1000 zł).

140 zł premii za założenie konta osobistego w ING Banku Śląskim >>

Plusem rachunku w ING jest to, że możemy łatwo przerzucać środki z konta bankowego na maklerskie i czasem dodatkowo zbierać jakieś drobne dzięki powracającej promocji konta oszczędnościowego (2,5% na OKO Bonus).

Poza tym ING organizuje sporo promocji dla obecnych klientów. Właśnie czekam na odbiór kolejnych 200 zł premii za regularne inwestowanie w fundusze.

Również 0,1% (min. 5 zł) prowizji oferuje w promocji DM BOŚ. Jednak przy mniejszych kwotach realnie prowizja będzie wyższa. Przykładowo: planuję na początek kupić ETF-y na mWIG40TR za ok. 1500 zł, czyli w ING zapłacę 1,5 zł prowizji (0,1%), a w DM BOŚ byłoby to 5 zł, czyli realnie ok. 0,33%.

Dlaczego nie wchodzę w ten ETF już dzisiaj?

Po prostu czekam na to, jak nasz rynek zareaguje na nadchodzące orzeczenie TSUE w sprawie kredytów frankowych. Wiele osób wieszczy poważne zawirowania grożące zarówno sektorowi bankowemu, jak też całej gospodarce, co mogłoby wyraźnie obniżyć notowania akcji na GPW.

Bieżący wykres indeksu bazowego też nie wygląda szczególnie zachęcająco:


Dlatego nie widzę powodów do pośpiechu z zakupami, choć na pewno tej jesieni wejdę w ten ETF za ok. 1500 zł. Na kolejne zakupy przyjdzie pora w przyszłym roku. Natomiast na ocenę tej inwestycji trzeba poczekać znacznie dłużej (co najmniej 2-3 lata).