Kilka lat temu, jeszcze w dość wczesnym stadium hossy wpadłem na pomysł, żeby zamiast kupować pojedyncze akcje, a tym bardziej jednostki funduszy akcji i płacić niepotrzebne prowizje, lepiej zrobię budując sobie taką strukturę: 2 kontrakty terminowe na WIG20 (pozycje długie: L), 10 tys. PLN na depozycie i 40 tys. PLN na lokacie. W ten sposób pokonujemy WIG20, prawda?
Wartość kontraktu policzyć bardzo łatwo: kurs x 10 PLN, czyli aktualnie według piątkowego zamknięcia dla serii wygasającej w grudniu byłoby to 2361 pkt x 10 PLN= 23 610 PLN. W takim razie dwa kontrakty odpowiadają zaangażowaniu niespełna 50 tys. PLN w indeks WIG20. Skoro mamy tutaj dźwignię finansową, wystarczy utrzymać tylko część kapitału jako depozyt + nadwyżkę na ewentualne obsunięcia (drawdown), co oznacza, że musimy zablokować tylko część pieniędzy, powiedzmy 10 tys. PLN, a resztę z tych 50 k PLN możemy na przykład wpłacić na lokatę/konto oszczędnościowe czy kupić obligacje i uruchamiamy samograja.
Zgadza się?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Zalewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Zalewski. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 listopada 2011
Chciwość i strach
Napisane przez
Zbyszek Papiński
o godz.
11:18
Tagi giełda, Grzegorz Zalewski, inwestycje, kontrakty terminowe, książki, psychologia, Wydawnictwo Linia
Subskrybuj:
Posty (Atom)