Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złoty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złoty. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 marca 2021

Złoty coraz słabszy. Była prezes NBP przewiduje, że Polacy będą kupować waluty i nieruchomości

W środę rano euro kosztuje 4,66 zł, a dolar (USD) 3,98 zł. W przypadku euro w marcu obserwujemy najwyższe kursy względem złotego od 2009 roku

Osłabienie złotego jest mile widziane przez NBP, który liczy, że w ten sposób pobudzi się polski eksport i przyspieszy odrodzenie gospodarki po pandemicznym szoku. 

Jednak rodzi się pytanie, czy ta skala osłabienia nie robi się za duża?

Niepokój w kwestii stabilności złotego (i nie tylko) wyraża była prezes NBP Hanna Gronkiewicz-Walc, która w najnowszym wywiadzie mówi jasno: Na pewno ludzie będą inwestować w inne waluty i w nieruchomości. Bo to jest jedyny dostępny dość szybko środek zastępczy.

Na dodatek doszło kolejne zagrożenie dla oszczędzających - coraz więcej bankowców zaczyna przebąkiwać o opłatach za... zbyt duże kwoty trzymane w bankach. Taką opinię wygłosił ostatnio prezes mBanku Cezary Stypułkowski, który tłumaczył, że ma takie konto w Wielkiej Brytanii, na którym bank nalicza karne 200 euro miesięcznie za przekroczenie określonego limitu salda.

A przecież już teraz oszczędzanie w bankach jest nieopłacalne i przynosi realne straty, skoro oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych nie pokrywa inflacji CPI.

Czy zgadzacie się z Hanną Gronkiewicz-Walc i też uważacie, że Polacy będą kupować waluty i nieruchomości?

piątek, 9 marca 2018

A może jednak zagramy w zielone?

Na środowej konferencji prasowej po posiedzeniu RPP prezes NBP Adam Glapiński zaskoczył rynek stwierdzeniem, że ze względu na umiarkowaną inflację Rada może nie podnosić stóp procentowych nawet do 2020 roku.

Z tego powodu należy przeszacować w dół prognozy wyników finansowych banków, co spowodowało wczoraj ich silną wyprzedaż na GPW. Indeks WIG-banki stracił w jeden dzień aż 3,8%.

Odwlekanie podwyżek stóp wpływa również negatywnie na oszczędzających na lokatach i kontach oszczędnościowych. Dlatego posiadacze nieco większych kwot chętnie wybierają nieruchomości.

A co w przypadku, kiedy tych pieniędzy mamy nieco mniej?

Jedną z alternatyw są waluty. Oczywiście wiążą się one z ryzykiem i niekoniecznie zyskamy.

W tym momencie ze względów fundamentalnych dość obiecująco wygląda znowu "zielony".

fot. Pasja 1000

niedziela, 7 maja 2017

Złoty najsilniejszy od miesięcy. Wykorzystaj tę moc

Dawno nie widzieliśmy tak mocnego złotego. Średnio euro kosztuje teraz ok. 4,20 zł, dolar 3,82 zł, funt 4,96 zł, a frank 3,87 zł.

Skąd wzięła się ta moc? Niech rozważaniami zajmą się analitycy, a ja proponuję zastanowić się, jak praktycznie wykorzystać tę siłę. Nie chodzi mi tu o próbę odgadnięcia dalszego kierunku zmian na rynku walutowym, tylko o podsunięcie kilku tematów do samodzielnego zastanowienia się.

Fot. NBP/Flickr
1. Masz kredyt we frankach lub euro? Kup walutę.

W dalszym ciągu kilkaset tysięcy polskich rodzin spłaca kredyty hipoteczne denominowane w walutach obcych. Pomijam teraz spór, czy były one udzielone legalnie czy nie. Niech rozstrzygną sądy.

Natomiast zachęcam rozważenie dodatkowych zakupów franków, aby nadpłacić kredyt lub powiększyć bufor bezpieczeństwa w przypadku zmiany kierunku na wykresie.

Dlaczego?

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Rating Polski? Bez znaczenia. Co ważniejsze?

Zdaniem niektórych analityków na wieczór piątek trzynastego stycznia szykowano dramatyczne zakończenie dnia obniżką ratingu polskiego długu (lub przynajmniej jego perspektywy) z późniejszymi wielkimi turbulencjami na rynku, podobnymi do tych sprzed roku.

Nic takiego się nie stało. Fitch podtrzymał swoją ocenę, a agencja Moody's w ogóle nie zajęła się tematem.


Można było tego się spodziewać po spokojnym zachowaniu złotego i obligacji w piątek oraz optymizmie występującego w telewizji publicznej wicepremiera Morawieckiego, który znał werdykt wcześniej.

Sam zresztą też nawet nie wspominałem o ratingu w ostatnich artykułach.

W takim razie, czy pozytywna informacja dała w poniedziałek jakiś pozytywny impuls złotemu czy obligacjom?

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Mamma mia! Unia się wali

Pozytywna informacja z piątkowego popołudnia o podniesieniu perspektywy ratingu dla długu Polski przez agencję S&P została szybko przykryta bieżącymi doniesieniami z Włoch.

Zdruzgotany klęską w niedzielnym referendum, uznawany za reformatora, premier Matteo Renzi ogłosił, że poda się do dymisji.

Matteo Renzi (źródło: YouTube)
Prawdopodobnie oznacza to przyspieszone wybory we Włoszech, a ochotę na przejęcie władzy ma populistyczny, antyeuropejski Ruch Pięciu Gwiazd, z którym do koalicji mógłby przystąpić niezatapialny Silvio Berlusconi.

Tym samym kolejny przywódca dużego europejskiego państwa dostaje czerwoną kartkę od obywateli i długoterminowo nad Unią Europejską zbierają się coraz ciemniejsze chmury.

Od razu zrobiło się nerwowo na rynkach finansowych - euro zaczęło wyraźnie tracić i pociągnęło za sobą złotego. W efekcie w poniedziałkowy poranek dolar kosztuje już ok. 4,25 zł.

Aby powiększyć wykresy w artykule, należy w nie kliknąć.


Dla euro kluczowe jest utrzymanie długoterminowego wsparcia w stosunku do dolara w zakresie 1,05-1,06 (tu wykres). Jeśli ono pęknie, możemy szybko zobaczyć zrównanie się parytetu euro do dolara.

czwartek, 17 listopada 2016

Gospodarka zwalnia, złoty i obligacje tanieją, giełda niemrawa. A co na to politycy? Obniżają wiek emerytalny

W ostatnich dniach świat próbuje dostosować się do zmian, które przyniesie prezydentura Trumpa.

Generalnie rynki wschodzące, do których zalicza się Polska, na razie mocno cierpią, ponieważ kapitał wraca do bezpieczniejszych, dojrzałych rynków.

Przeważa narracja, że Trump spełni obietnice przedwyborcze i zacznie wydawać miliardy dolarów na odbudowę przestarzałej amerykańskiej infrastruktury, co docelowo pobudzi inflację w USA i skłoni Fed do szybszych podwyżek stóp procentowych. Teraz prawdopodobieństwo grudniowej wynosi ponad 90 procent.

Z kolei potencjalnie wyższe stopy procentowe oznaczają większą atrakcyjność lokowania środków w dolarze, któremu dodatkowo sprzyja niepewność, co do polityki zagranicznej USA pod wodzą Trumpa. Za siłą dolara stoi też przecież U.S. Army.

W pewnym momencie wczorajszego wieczoru dolar otarł się o poziom 4,18 zł  - taki kurs widzieliśmy ostatnio w... 2002 roku.


niedziela, 13 listopada 2016

Trumpgeddon? Trumpflacja? Kto traci, a kto zyskuje?

Minęło już kilka dni od zwycięstwa Trumpa, a rynki nadal szukają równowagi.

Na pewno nie sprawdziły się czarne wizje, w których w mediach straszono natychmiastowym krachem na giełdach. W końcu wybory wygrał biznesmen, ekscentryczny i nie do końca przewidywalny, ale jednak kapitalista, a nie żaden nowy Hugo Chávez. Na dodatek równocześnie Republikanie zyskali większość w Kongresie, co pozwoli Trumpowi na łatwiejszą realizację jego pomysłów.

Jednym z nich jest odbudowa amerykańskiej infrastruktury, o czym wspomniał również w swoim pierwszym przemówieniu po zwycięstwie (od 3:46). Na ten cel mają pójść setki miliardów dolarów. Z tego powodu pojawi się dodatkowy popyt na surowce.

Temat podchwycili inwestorzy i prawdziwą euforię obserwowaliśmy na rynku miedzi. Ostro rosły również notowania rudy żelaza.

KGHM

Nic dziwnego, że gwiazdą skróconego tygodnia na GPW okazał się KGHM.

Aby powiększyć wykresy w artykule, należy w nie kliknąć.


piątek, 18 marca 2016

Złoty jeszcze silniejszy. Dokupować waluty?

W ostatnich dniach obserwujemy kolejną falę umocnienia złotego, co na pewno cieszy choćby spłacających raty hipotecznych kredytów walutowych.

Największą dynamikę obserwujemy na dolarze. Po środowej decyzji FOMC Fed okazało się, że Amerykanie wcale nie spieszą się z zapowiadanymi wcześniej podwyżkami stóp procentowych i przekładają je w obawie o przyszłe losy gospodarki.

"Gołębia" retoryka Fedu zaskoczyła inwestorów i spowodowała spore zamieszanie na rynkach, w tym walutowych.

Fot. Deutsche Bank

W efekcie dolar osłabł do wszystkich walut, w tym do złotego. W piątek rano płacimy za "zielonego" już "tylko" 3,78 zł.

Czy to dobra okazja do zakupów i uzupełnienia prywatnych rezerw walutowych? A może wręcz przeciwnie?

piątek, 26 lutego 2016

Boris, coś ty znowu narobił? Funt nurkuje - sprzedawać czy czekać?

Z powodu licznych błazeństw burmistrz Londynu Boris Johnson jest postacią rozpoznawalną nie tylko w Wlk. Brytanii.

Tu publika ma ubaw z Borisa, który utknął ma linie, kiedy chciał uczcić igrzyska w 2012 r.
Wielu Brytyjczyków uważa go za sympatycznego szaleńca, wyróżniającego się z tłumu nudnych polityków. Inni widzą w nim leniwego matołka.

Za maską błazna skrywa się wpływowy konserwatysta z wielkimi ambicjami - już jako dziecko Boris pragnął zostać "królem świata". Dlatego, kiedy w ubiegły weekend David Cameron wyznaczył na 23 czerwca datę referendum, w którym Brytyjczycy zdecydują, czy chcą pozostać w Unii, Boris postanowił wykorzystać doskonałą okazję, aby znowu zaszokować - oznajmił, że będzie wspierał kampanię na rzecz Brexitu

Rynki natychmiast zareagowały i od poniedziałku przyspieszyła przecena funta. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Przebudzenie mocy, czyli nieoczekiwanie silny złoty. Okazja do zakupu walut?

Jedną z największych niespodzianek grudnia jest przebudzenie się mocy złotego, który w ostatnich dniach sporo zyskał do najważniejszych walut. Dolar kosztuje 3,88, euro 4,23, funt 5,78, a frank 3,91 PLN.

Od razu pojawia się pytanie, czy to trwała zmiana trendu spadkowego, czy tylko prezent od Mikołaja i jedynie przystanek przed dalszą przeceną złotego.


Oczywiście teraz nikt nie zna odpowiedzi i na razie pojawiają się różne hipotezy - zamykanie zyskownych pozycji przez zagranicę, sprzedaż walut przez polskie władze (BGK?), aby obniżyć zadłużenie Polski w walutach na koniec roku czy bardziej złożone procesy. Po fakcie analitycy znajdą tysiąc powodów. 

Sam wykorzystuję okazję (?) do zakupu waluty online i przelewam jej na konta oszczędnościowe.

Do zakupów używam kantor internetowy Walutomat [link afiliacyjny].

Ciekaw jestem Waszej opinii, czy to dobry moment na zakup walut, a może warto jeszcze poczekać i będzie taniej?

piątek, 13 listopada 2015

Kręci się dolarowa ruletka. Kiedy wypadnie 4?

W ostatnim czasie bardzo wiele osób zainteresowało się walutami, a zwłaszcza dolarem. Nie ma w tym nic dziwnego - poprzednio takie poziomy widzieliśmy w maju... 2004 roku.

Fot. freeimages. com
Skoro polska giełda radzi sobie bardzo słabo (WIG20 właśnie spadł poniżej 2000 punktów, głównie ciągnięty w dół bardzo słabymi wynikami kwartalnymi KGHM-u), złoto nadal tanieje, oprocentowanie lokat spada itd., to spektakularny rajd zielonego przyciąga uwagę.

Od startu z poziomu trzech złotych w czerwcu ubiegłego roku do dzisiejszych 3,93 mamy w końcu aż 31% potencjalnego zysku:

Kliknij w wykres, aby powiększyć
W ubiegłym tygodniu wydawało się nawet, że dolar z marszu przebije barierę czterech złotych. Jednak nastąpiło zatrzymanie.

Od strony technicznej dopiero zejście poniżej strefy 3,84-3,85 zł będzie poważnym sygnałem ostrzegawczym dla posiadaczy dolarów i znacznie oddali groźbę przebicia poziomu 4 zł.

Równocześnie fundamenty wskazują, że kolejny test czterech złotych wydaje się bardzo prawdopodobny.

sobota, 24 stycznia 2015

Co oznacza dodatkowy dodruk ponad biliona euro?

Poprzedni artykuł zakończyłem pytaniem o to, czy zapowiadany "dodruk" euro nie jest już zdyskontowany w aktualnych cenach rynkowych. Jednak szef ECB Mario Draghi w końcu wyciągnął zza pazuchy "bazukę", z której pierwszy wystrzał pocisku o mocy 60 mld euro nastąpi w marcu.

Draghi zapowiedział, że łącznie dodatkowy skup papierów dłużnych sięgnie ponad bilion euro i potrwa co najmniej do września 2016 roku, z zastrzeżeniem, że w razie braku osiągnięcia założonych celów (między innymi zbliżenia się inflacji do poziomu 2% rocznie), operacja będzie kontynuowana.

Pełny komunikat z konferencji po polsku znajduje się tutaj.

Mario Draghi na konferencji prasowej (fot. ECB/Flickr)
Co w takim razie oznacza drukowanie ponad biliona euro?

Pierwsza myśl wydaje się oczywista - osłabienie wspólnej waluty strefy wobec pozostałych.

czwartek, 15 stycznia 2015

Szokujący skok franka do góry. Co z kredytami i bankami?

Szwajcarski Bank Centralny (SNB) rzucił ręcznik i ogłosił, że nie będzie już sztucznie utrzymywał kursu franka w okolicach parytetu 1,2 franka za euro. Równocześnie SNB obniżył stopę procentową do -0,75%.

Doprowadziło to do szokującego skoku franka do góry, także wobec złotego. Naciągana od września 2011 r. sprężyna wystrzeliła i przez chwilę widzieliśmy nawet ponad 5 zł za CHF:


Na godz. 13:15 zwołano konferencję prasową, na której szef SNB Thomas Jordan nie powiedział niczego nowego. Za to ostro nurkuje szwajcarska giełda - mocny frank zagraża tamtejszym eksporterom, którzy 60% sprzedaży realizują w strefie euro i USA.

W ten sposób ujrzeliśmy pierwszego czarnego łabędzia w 2015 roku i jak zwykle los potoczył się zupełnie inaczej niż większość się spodziewała (łącznie ze mną). Dopiero co jesienią media emocjonowały się szwajcarskim referendum w sprawie przywrócenia parytetu złota, a tymczasem zagrożenie dla kredytobiorców pojawiło się z całkiem innej strony.

I to zjawisko zupełnie zmienia układ sił w gospodarce i na GPW.

czwartek, 25 grudnia 2014

Król dolar znowu triumfuje, złoty nurkuje

O ile słabe zachowanie polskiej giełdy na tle bijącej rekordy Wall Street nikogo specjalnie nie interesuje, to na pewno powszechną uwagę zaczyna przyciągać niemoc złotego i stopniowy powrót do łask dolara. Jednak ta siła budzi też pewien niepokój.

Fot. freeimages.com
Gwałtowne osłabienie lokalnych walut na Ukrainie, w Rosji czy ostatnio na Białorusi przywodzi nam na myśl czasy gospodarki permanentnego niedoboru, czyli lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

To dla niektórych szokujący obrazek, jakże silnie kontrastujący z naszymi suto zastawionymi świątecznymi stołami.

czwartek, 13 listopada 2014

Referendum zakończy spadki złota? Co z kredytami hipotecznymi w CHF?

30 listopada wielu Polaków będzie z niepokojem nasłuchiwać wieści ze Szwajcarii. Przede wszystkim sprawa dotyczy kilkuset tysięcy gospodarstw domowych zadłużonych we frankach. Jednak nie tylko ich, ponieważ wynik referendum może istotnie wpłynąć na notowania złotego, akcji i oczywiście złota.

W Szwajcarii obowiązuje demokracja bezpośrednia i jeśli tylko zbierzesz 100 tysięcy podpisów, twój wniosek musi być poddany powszechnemu głosowaniu - proporcjonalnie w Polsce ta liczba wyniosłaby około pół miliona.

Przez lata franka uznawano za tak zwaną "bezpieczną przystań" między innymi z tego powodu, że Helweci praktycznie nie odczuwali inflacji, a na dodatek CHF jako jedyna główna waluta częściowo opierał się na standardzie złota. Dopiero po referendum w 1999 roku stal się on typową walutą papierową (przy okazji po naciskach z zewnątrz Szwajcarzy w końcu oddali wtedy trochę gotówki z upłynnionego złota zagarniętego w czasie II wojny światowej).

Fot. Shutterstock

Jednak sentyment do silnego franka wciąż żyje w świadomości Szwajcarów (mojej też) i za sprawą inicjatywy Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP) zostanie on poddany testowi w ostatnią niedzielę listopada.

O czym konkretnie mają zadecydować Szwajcarzy?

poniedziałek, 10 listopada 2014

Zapłacą miliardy za manipulacje na foreksie. Jest polski wątek

"Financial Times" informuje, że najprawdopodobniej już w najbliższą środę 12 listopada kilka dużych banków podpisze ugodę z brytyjskim regulatorem finansowym, w ramach której zapłacą one w sumie co najmniej 1,5 mld funtów.

Banki podejrzewa się o manipulację kursami walut (i nie tylko). Mowa jest o takich instytucjach jak Barclays, Citigroup, HSBC, JPMorgan, RBS i UBS (szef departamentu złota w tym banku - André Flotron został wysłany na urlop już w styczniu tego roku).

Równolegle toczy się  postępowanie przeciw co najmniej 15 bankom w kilku innych krajach i zatacza ono coraz szersze kręgi.

Przy okazji tych śledztw wypłynął też polski wątek.

W styczniu br. traderzy niemieckiego Commerzbanku, większościowego udziałowca mBanku, otrzymali potężne zlecenie od szwedzkiego producenta mebli Ikea. Mieli za zadanie zamienić na złote aż 500 mln euro.

Kliknij, aby powiększyć
Gdyby rzucili te pół miliarda euro na płytki polski rynek walutowy w jednej paczce, niewątpliwe spowodowaliby istotny spadek kursu EUR/PLN i w efekcie Ikea otrzymałaby mniej złotówek. W końcu każdy grosz różnicy kursu przekłada się na 5 mln zł gotówki dla Szwedów.

Dlatego postanowiono podzielić zlecenie na mniejsze części i traderzy mieli je wykonać na różnych platformach.

I tu zaczyna się bardziej kontrowersyjna część.

niedziela, 6 lipca 2014

Uwaga na złoto. Koniec londyńskiej manipulacji? Pora na dodruk... złotego

Złoto ostatnio nie wywołuje wielkich emocji poza gronem zatwardziałych gold bugów. Tymczasem znamy już odpowiedź na pytanie zadane tu na blogu siedem miesięcy temu:


Tak, była to okazja, całkiem niezła. W przeliczeniu na naszą walutę złoto zdrożało w tym okresie o blisko 5 procent, a mierząc zmianę w USD nawet o ponad 6 procent. WIG stracił 3,5 procent.

niedziela, 15 czerwca 2014

Afera taśmowa "Wprost" zatrzęsie rządem i giełdą? Co dalej ze złotym?

Nagrania (audio) ujawnione przez tygodnik "Wprost" na pewno wstrząsną sceną polityczną w Polsce, ale tym nie zajmujemy się na blogu - nie ma sensu babrać się w błocie. Natomiast bardzo niepokojący jest udział w aferze prezesa NBP Marka Belki.

Marek Belka (fot. NBP/Flickr)
W knajpianej rozmowie z ministrem Sienkiewiczem (dlaczego ten pan jest nadal szefem MSW?) profesor Belka prowadził targi na temat ministra finansów, którym latem ubiegłego roku wciąż był późniejszy kandydat do PE z "Bydgoszcza". W zamian za wymianę Rostowskiego na technicznego ministra finansów szef NBP zaproponował finansowanie deficytu budżetowego przez bank centralny. W ten sposób rządząca PO mogłaby zapewnić sobie zwycięstwo w kolejnych wyborach.

W listopadzie 2013 roku stanowisko po Jacku Rostowskim przejął Mateusz Szczurek. Z kolei już w najbliższy wtorek rząd ma zająć się nowelizacją ustawy o NBP, która między innymi otwiera furtkę do bezpośredniego skupu obligacji z rynku przez bank centralny, czyli polskiego wariantu QE.

I tu pojawia się pytanie, czy prezes NBP nie posunął się za daleko?

środa, 11 czerwca 2014

Koniec hipotecznych kredytów walutowych, czyli pora na... tańsze wakacje

Rok temu Komisja Nadzoru Finansowego wydała rekomendację S. Jedno z jej zaleceń brzmi:

"Rekomendacja 6 

Bank powinien udzielać klientom detalicznym kredytów zabezpieczonych hipotecznie wyłącznie w walucie, w jakiej uzyskują oni dochód, także w przypadku klientów o wysokich dochodach."

Jednocześnie nadzorca wyznaczył bankom termin wdrożenia tych zaleceń w życie najpóźniej do 1 lipca 2014 roku, a więc za niecałe trzy tygodnie nastąpi oficjalny koniec hipotecznych kredytów walutowych

No niezupełnie - przecież pozostają setki tysięcy rodzin, które latami będą spłacały zaciągnięte wcześniej zobowiązania. Zainteresowanych tematem zabezpieczenia kredytu walutowego przed ryzykiem zmian kursów odsyłam do artykułu Michała Szafrańskiego.

Sprawa nie wywołuje obecnie wielkich emocji z prozaicznego powodu - banki praktycznie już nie udzielają takich pożyczek, ponieważ ze względu na wysokie marże oraz dodatkowe obostrzenia klienci uważają je za nieatrakcyjne w porównaniu z kredytami złotowymi.

Podobnie ostygł rynek nieruchomości i nadal nie widać na nim wyraźnego ożywienia.

Bardziej martwią się osoby zarabiające w euro czy funtach, które nie będą mogły wziąć kredytu w PLN-ach.

A o co chodzi z tymi tanimi wakacjami?

sobota, 6 lipca 2013

"Euro podzieli los złota..."

Po pewnym uspokojeniu wrócił strach o dalsze losy wspólnej europejskiej waluty związany z napięciem w Portugalii czy słabą kondycją wielu gospodarek (na przykład irlandzka kurczy się od trzech kwartałów).

Fot. sxc.hu



















Michael Bordo i Harold James pokusili się o dokonanie historycznego porównania obowiązującego do 1914 roku standardu złota do euro. W obydwu przypadkach mamy do czynienia ze sztywnym kursem walutowym oraz (przynajmniej teoretycznie) reżimem fiskalnym i monetarnym (ostatnie luzowanie ilościowe trochę tu zgrzyta).

Standard złota posiadał dodatkowy wentyl bezpieczeństwa - w razie poważnego kryzysu czy wojny dane państwo mogło się ratować dewaluacją waluty. Tego mechanizmu brakuje w strefie euro, o czym boleśnie na własnej skórze przekonali się choćby Grecy.

Tymczasem wybuch I wojny światowej doprowadził do sytuacji, że standard złota został praktycznie zarzucony (wydatki związane z wojną były nie do udźwignięcia bez istotnej dewaluacji waluty).

Dlaczego w takim razie euro miałoby przetrwać, nie posiadając takiego mechanizmu?