W czasach, gdy zaczynamy poddawać w wątpliwość wartość papierowego pieniądza (na razie chodzi głównie o dolary czy funty), złoto staje się coraz popularniejszą alternatywą, aby uciec przed pauperyzacją naszego majątku.
Wczoraj zamknąłem bardzo zyskowną procentowo pozycję na Comarchu (+21,2% w 8 dni) oraz nieco mniej na Millenium (ale też na plusie +4%) i już miałem się wstrzymać z dalszymi ruchami, ale podumałem trochę i stwierdziłem, że umocnienie naszej waluty oraz korekta na rynku akcji mogą się właśnie wyczerpywać (np.: WIG20 wczoraj otworzył się na 38,2% zniesienia Fibonacciego fali między 7 stycznia, a 18 lutego i zamknął niżej). Znamy trend długoterminowy w obu przypadkach, więc zajęcie pozycji przeciw złotemu i akcjom wydaje się logiczne – problemem jest tylko punkt wejścia. Co ważne, jeszcze przez kilkanaście dni będziemy ściślej chodzić z Ameryką dzięki rozpoczynaniu ich notowań o 14:30 naszego czasu (do 27 marca), zatem nie da się tak całkowicie samodzielnie jechać na rynku akcji jak na przełomie lutego i marca.