W 2010 r. PiS złożył w Sejmie projekt wprowadzenia nowego podatku w wysokości 0,39% pobieranego corocznie od aktywów banków, ubezpieczycieli i funduszy inwestycyjnych. Zalety podatku zachwalała wtedy Beata Szydło, obecnie oficjalna kandydatka opozycji na premiera.
O ile w poprzednim rozdaniu sejmowym pomysł przepadł, to teraz staje się on coraz bardziej realny, o czym świadczą aktualne sondaże przedwyborcze oraz kolejne doniesienia prasowe. Dzisiejszy "Dziennik Gazeta Prawna" szacuje, że wpływy z tego tytułu wyniosłyby ok. 7,4 mld zł rocznie (z czego ponad 6 mld zł przypadałoby na sektor bankowy).
![]() |
| źródło: materiały prasowe |
Oczywiście tych pieniędzy nie starczy na spełnienie takich obietnic wyborczych jak obniżenie wieku emerytalnego, zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 8. tys. zł czy miesięczny dodatek po 500 zł na każde dziecko.
Spekulacje prasowe potwierdza były wiceminister skarbu Paweł Szałamacha - Te propozycje cały czas leżą na stole, one są sensowne i będę zabiegał, by weszły w życie.
Ten sam Paweł Szałamacha postuluje również, aby zadłużeni we frankach mieli prawo do przewalutowania kredytu hipotecznego po kursie z 14 stycznia 2015 r.
Przypomnę, że kurs średni franka w NBP tego dnia wynosił 3,5712 zł. Dziś widzimy 3,9884 zł. Nie znamy przyszłości i trudno powiedzieć, czy kiedyś frank nie wróci do poziomów z pierwszej połowy stycznia lub niższych, ale już wiadomo, że PiS zaczyna nieco łagodzić radykalne stanowisko. Jeszcze niedawno prezydent-elekt Andrzej Duda domagał się przewalutowania kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia.
Jak Wam podobają się te pomysły?





