Większość ludzi patrzy na swoje pieniądze w dość krótkoterminowej perspektywie i zapewne bardziej interesuje się nowymi lokatami w banku PBP, który rusza właśnie z kampanią reklamową w internecie, niż tym, jaki będzie finał kryzysu zadłużeniowego trawiącego świat.
A w negatywnym scenariuszu właśnie oszczędzający zostaną najsilniej pokrzywdzeni przez "drukarzy". Zresztą już teraz Brytyjczyk czy Amerykanin tak naprawdę dostaje bardzo niewiele z banku czy od rządu płacącego zaniżone odsetki od obligacji i często przegrywa z oficjalną inflacją. Alternatywą pozostaje inwestowanie/spekulacja (dlatego każdy powinien znać choćby jakieś podstawy w tych dziedzinach).
Czy to samo czeka Polaków?