W 2009 roku Peter Schiff ogłosił, że cena uncji złota dojdzie do poziomu 5000 dolarów. Panował wtedy silny trend wzrostowy na aurum i trudno było ocenić, jak wysoko wyniesie on cenę żółtego kruszcu. Skończyło się na okolicach dwóch tysięcy dolarów, a późniejsza bessa sprawiła, że wiele osób do dziś pokpiwa z Schiffa.
Osobiście czasem lubię posłuchać jego prowadzonych z dużą swadą podcastów.
Tymczasem ekonomista z potężnego funduszu PIMCO (zarządzane aktywa: 1,43 bln USD) Harley Bassman proponuje, aby Bank Rezerwy Federalnej zaczął skupować fizyczne złoto po cenie znacznie przewyższającej obecną średnią rynkową (okolice 1250 dolarów), na przykład 5000 dolarów za uncję (co niezmiernie ucieszyło Zero Hedge).
![]() |
| Większość polskich rezerw złota znajduje się w skarbcu w Londynie |
Skąd taki pomysł?

