Skrót LTRO (ang.Long Term Refinancing Operation) robi w Polsce zawrotną karierę. Słowo trafiło nawet do exposè premier Beaty Szydło.
W pierwotnej wersji oznaczało udzielenie przez Europejski Bank Centralny bankom komercyjnym trzyletniej pożyczki na zaledwie 1 procent. W ten sposób EBC dostarczył sektorowi finansowemu dodatkowej płynności i chciał zapobiec sytuacji, kiedy na rynku brakuje pieniędzy z powodu utraty wzajemnego zaufania pomiędzy bankami.
Tego typu operacji EBC wykonał i wykonuje bardzo wiele, między innymi skupując obligacje państw peryferyjnych strefy euro, których nikt inny nie chciałby nabywać po tak wysokich cenach. EBC nie wybrzydza też przy zabezpieczeniach papierów, akceptując niemal wszystko.
Dzięki temu Unia i strefa euro wciąż trzymają się jako tako, choć trzeszczą w szwach.
Oczywiście za wzór posłużyła gospodarka amerykańska, gdzie programy luzowania ilościowego (QE) przyniosły zakładany efekt, przynajmniej krótkoterminowo.
Podobną drogą chce podążyć Polska, co moim zdaniem oznacza jakąś szansę dla inwestorów oraz równocześnie zagrożenie dla oszczędzających.



