Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quercus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quercus. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2015

Niech żywi nie tracą nadziei, czyli powrót maluchów

Ubiegły rok był frustrujący dla inwestujących na polskiej giełdzie, zwłaszcza dla zainteresowanych mniejszymi spółkami. Frustrację pogłębiała obserwacja zagranicznych rynków w tym samym czasie bijących rekordy.

Giełda nowojorska wielokrotnie biła rekordy
Możemy wskazywać na wiele czynników odpowiedzialnych za taki stan rzeczy, w tym kastrację OFE czy wojnę na Ukrainie oraz generalną niechęć do większości rynków wschodzących.

Kiedy na dodatek 15 stycznia br. Szwajcarzy uwolnili kurs franka, stało się jasne, że za chwilę zacznie się narodowa dyskusja o CHF i nadejdą kłopoty dla banków oraz ich akcjonariuszy. Co paradoksalne, w tym momencie przeciętna rata kredytu spadła do poziomu niższego niż pod koniec ubiegłego roku, ale puszka Pandory została otwarta.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Zarobił 160 procent na polskich akcjach. Co zaleca profesjonalista?

Zainteresowani inwestowaniem zapewne kojarzą program telewizyjny "Milion w portfelu", w którym wirtualnym milionem złotych z lepszym lub gorszym skutkiem zajmują się profesjonaliści. Akcja trwa już kilka lat i do wyróżniających się uczestników z pewnością zalicza się założyciel i prezes TFI Quercus Sebastian Buczek.

Przez trzy lata jego portfel wypracował imponujący zysk: ponad 160 procent.

źródło: TVN24 Biznes i Świat
Jeśli przyjrzymy się dokładniej wykresowi powyżej, zauważymy, że od pewnego czasu w portfelu nastąpiła stagnacja związana z gorszą koniunkturą na polskim rynku, zwłaszcza w segmencie mniejszych spółek - na przykład indeks WIG250 schudł w 2014 r. aż o kilkanaście procent.

Co w tej sytuacji proponuje Sebastian Buczek?

czwartek, 15 maja 2014

Rzut monetą pewniejszy od przepowiedni guru. Kolejne dowody

Fenomenem rynków kapitałowych jest stały popyt na wszelkiej maści guru. Najpopularniejsi są tacy, którzy wygłaszają zdecydowane opinie typu "w najbliższych dwóch miesiącach WIG20 wzrośnie do 2700 punktów", najlepiej poparte czymś zupełnie niezrozumiałym dla odbiorców, czasem wręcz absurdalnym, w rodzaju - "tak wskazuje korelacja z amerykańskim rynkiem pracy/poziomem wody w Nilu/układ fal Elliotta/cykl Kitchina" i cokolwiek innego podpowiada im fantazja.

Lepiej się sprzedają niż ci, którzy mówią jedynie o pewnych scenariuszach lub założeniach. Wiadomo - nuda. Na dodatek brak wyraźnego komunikatu, co kupić. No a przecież samodzielne myślenie jest takie bolesne. Lepiej niech się nim zajmą inni.

Osobiście od bardzo dawna twierdzę na blogu, że każde wróżenie (łącznie z moim) należy traktować raczej w kategorii rozrywki umilającej pracę przy własnych metodach inwestowania i ich realizacji. Poza tym większość gadających głów z instytucji finansowych ma za zadanie tak naprawdę zapewnić odpowiednią ekspozycję medialną firmy, w której pracują. I tylko tyle. Nawet sami nie muszą specjalnie przejmować się tym, co głosili miesiąc wcześniej. Nikt ich przecież z tego nie rozlicza, tylko z aktywności w mediach i produkcji analiz/komentarzy.

A jaka jest ich wartość?

Firma CXO Advisory zebrała 6582 publiczne prognozy dotyczące amerykańskiego rynku akcji stworzone przez 68. guru w latach 2005-2012. Eksperci posługiwali się różnymi metodami - analizą fundamentalną, techniczną, wskaźnikami sentymentu i innymi.

Jaką uzyskali skuteczność?

47,4% czyli przegrywają z rzutem monetą, który daje nam 50% pewności.

wtorek, 18 lutego 2014

5 lat od dna bessy. Kto jest zwycięzcą?

Równo 5 lat temu, 18 lutego 2009 r. odnotowaliśmy minima bessy rozpoczętej w 2007 roku. Rankiem tego dnia WIG20 spadł do zaledwie 1253,24 pkt, a WIG do 20 370,3 pkt.

Zajmowałem się wtedy między innymi pisaniem codziennych komentarzy giełdowych. Kto chce przypomnieć sobie tamtą atmosferę, może zajrzeć tutaj.

Niby mogę pochwalić się teraz na przykład takim fragmentem z 18.02.2009 r.:

WSJ zacytował także analityka Larsa Christensena, który twierdzi, że sytuacja przypomina mu kryzys azjatycki z 1997 roku rozpoczęty gwałtowną przeceną tajskiego bahta, nawiązując w ten sposób do złotego. A co w tym dobrego? Uważam, że jeśli o czymś się zbyt głośno mówi w mediach, to trend się bardzo często wyczerpuje i z tego powodu są jakieś powody do umiarkowanego optymizmu. Kolejnym są niesamowite obroty jak na GPW, czyli ponad 2 mld zł. One także mogą sugerować sesję odwrotu

Tak samo przyjemnie przywołać odważny tytuł i treść komentarza powstałego dwa dni przed dołkiem w USA.

Jednak należy zachować umiar i wskazać na prawdziwych wygranych z konkretnymi pieniędzmi.  No to kto jest tym zwycięzcą?

czwartek, 8 kwietnia 2010

Jak zarabiać z najlepszymi?

Jeżeli zadajesz sobie pytanie jak zarabiać z najlepszymi, jedna z możliwych odpowiedzi brzmi: naśladuj ich. Taka zasada sprawdza się w każdej dziedzinie życia, więc podobnie jest w inwestowaniu. Z tego powodu na spotkaniach z Warrenem Buffettem sala zawsze pęka w szwach, wypełniona spragnionymi bogactwa.

Niestety, inwestowanie należy do najtrudniejszych dziedzin życia, ponieważ nawet znajomość wszelkich możliwych rodzajów analiz i technik oraz zdobycie tytułu profesora ekonomii nie gwarantuje nam, że zarobimy więcej niż Pan Marian na co dzień handlujący na straganie, posługujący się metodą kupowania akcji na podstawie liczby sprzedanych sznurówek (teoria błądzenia losowego płata takie figle).

Z tym zastrzeżeniem przejdźmy do konkretów.