Lata osiemdziesiąte należały do Japonii. Nikkei z niespełna 6000 pkt w 1979 roku pojechał do poziomu blisko 40 000 pkt 10 lat później. W latach dziewięćdziesiątych królowały spółki komputerowe. Pompowana bańka dotcomowa pękła w marcu 2000 roku. Potem pałeczkę przejęły kraje BRIC (nazwa wymyślona przez Goldman Sachs), z których najefektowniejsze stopy zwrotu uzyskali ryzykanci zapakowani w Rosję zaraz po jej bankructwie w 1998 roku. Bardzo ładnie radziło sobie także złoto startując z pułapu 250 dolarów za uncję do niedawnych 1200.
Matematycznie prawidłowo nową dekadę zaczynamy dopiero w przyszłym roku, ale jakoś tak się składa, że ludzie bardziej reagowali na zmianę daty z 1999 na 2000 niż z 2000 na 2001 i tak samo jakimś wyznacznikiem może być prędzej 2010 niż 2011 – na razie pomijając oczywisty koniec świata w 2012 roku.
Nic dziwnego, że ewentualne przesilenie, które widziałbym w pęknięciu bańki BRIC oznaczałoby szukanie nowego kandydata na króla dekady.