Wskaźnik RSI wymyślił ponad 30 lat temu J. Welles Wilder. Jest to oscylator mierzący względną siłę trendu i jak z oscylatorami bywa, należy go traktować z lekkim przymrużeniem oka, albo co najwyżej jako wskaźnik pomocniczy dla analizującego wykresy.
Co ciekawe, powszechna jego znajomość zapewne zmniejszyła skuteczność działania, ale według mnie po jakimś czasie banalny wskaźnik znowu wraca do gry, ponieważ lekceważy go coraz szersze grono inwestorów zniechęconych mylnymi sygnałami.
Sprawdźmy w takim razie do czego może przydać się RSI inwestorowi i to na bardzo konkretnym przykładzie.
wtorek, 30 listopada 2010
Do czego może przydać się RSI?
Fundusz zmienia strategię
Obecny także w tym portfelu fundusz Skarbiec Alternatywny zmienia strategię, a dokładniej mówiąc chodzi o Man AHL Trend, który jest opakowany w Skarbiec na naszym rynku. Przypomnę, że polityka inwestycyjna polega na wyłapywaniu trendów na wielu rynkach przy pomocy automatycznych systemów.
Inaczej mówiąc, nieważne czy GPW spada, czy rośnie, liczy się absolutna stopa zwrotu i z tego powodu spodobał mi się ten sposób zdywersyfikowania portfela.
Ba, nawet dostrzegłem w listopadzie całkiem silny trend.
Napisane przez
Zbyszek Papiński
o godz.
14:49
poniedziałek, 29 listopada 2010
Sprawdź konto w mBanku
Sprawdź konto w mBanku, bo może dostałeś prezent od Mikołaja. Jak podaje „Wyborcza” bank lekko sfiksował i wysyła przelewy do przypadkowych ludzi:
„Dzisiaj dostałem trzy przelewy na konto w mBanku, które były wysłane na zupełnie inne konta niż moje!” (więcej takich historii tutaj).
Oczywiście wszedłem na swoje eKonto, ale nic nowego nie pojawiło się. A jak jest u Ciebie?
niedziela, 28 listopada 2010
Co kupują miliarderzy?
Niektórzy inwestorzy sądzą, że jeśli tylko z odpowiednim wyprzedzeniem wiedzieliby co kupują rekiny giełdowe, byliby w stanie osiągać naprawdę wysokie stopy zwrotu. Może tak, może nie, ale sprawdzić nie zaszkodzi.
W takim razie co kupują miliarderzy?
piątek, 26 listopada 2010
Pora na windykatora
Właściwie wszędzie otaczają nas oferty kredytów. W internecie, telewizji, mieście, sklepie, przed wejściem do domu … Praktycznie w każdym miejscu mniej lub bardziej nachalnie namawiają nas do wzięcia kredytu.
Skoro prawie nikt w Polsce nie oszczędza, łatwo zgadnąć, że chętnych nie brakuje i nikt nie zawraca sobie głowy jakimiś szczegółami wydrukowanym drobnym maczkiem, jak choćby RRSO. Otrzeźwienie przychodzi później, wraz z rosnącymi ratami, a w wariancie ekstremalnym - utonięciu w długach.
Wtedy nadchodzi pora na windykatora.