Dawno na blogu nie pisałem o nieruchomościach, a w międzyczasie pojawiło się kilka interesujących zjawisk wartych odnotowania.
W dzisiejszej "Rzeczpospolitej" czytamy:
Tak dobrze, jak w ostatnich miesiącach, mieszkania już dawno się nie sprzedawały – twierdzą deweloperzy. Biznes idzie tak świetnie, jak na początku 2006 roku, czyli w boomie, gdy banki lekką ręką rozdawały kredyty hipoteczne, w tym frankowe. Tym razem jednak mieszkaniowa hossa nie wiąże się z wielką aktywnością banków, więc bańki na rynku ma nie być. Banki bowiem nie mogą się pochwalić tak dobrymi wynikami jak np. giełdowe spółki deweloperskie, którym sprzedaż mieszkań wzrosła kwartalnie o 9 proc.
Deweloperzy twierdzą, że 30–40 proc. mieszkań, w zależności od projektu, klienci nabywają za gotówkę.
Nieco opóźnione dane NBP potwierdzają tendencję coraz krótszego czasu sprzedaży mieszkań w największych miastach na rynku pierwotnym:
Ostre cięcie stóp przez RPP może ten trend jeszcze wzmocnić, ponieważ spadną zarówno raty kredytów, jak też pod znakiem zapytania stoi oprocentowanie lokat aktualnie przynoszących kilka procent realnego zysku.
My co prawda wciąż potrafimy wyłuskać najlepsze oferty dla depozytów, jednak część klientów wybiera mieszkanie jako lokatę kapitału, na przykład osoby, które dorobiły się w ostatnich latach na emigracji.
![]() | |
| fot. freeimages.com |

