Na środowej sesji giełdowej doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi na notowaniach LiveChata. Akcje spółki potaniały aż o 20 procent przy wysokich obrotach zbliżonych do 30 mln zł. Bezpośrednim katalizatorem przeceny okazała się informacja podana przez Facebooka o wprowadzeniu nowej funkcjonalności komunikatora Messenger, która umożliwi firmom bezpośredni kontakt z klientami.
Na inwestorów padł blady strach, że w ten sposób Facebook zacznie odbierać LiveChatowi klientów i dlatego rzucili się do wyprzedaży akcji.
Sama spółka próbuje uspokajać sytuację i tłumaczy, że Facebook wcale z nią nie konkuruje a w przyszłości może wręcz stać się kanałem dystrybucji jej nowych produktów, takich jak na przykład BotEngine.
Zobaczymy, czy rynek uwierzy w tę narrację. Na razie mleko już się rozlało i warto z tego krachu wyciągnąć kilka przydatnych lekcji.
1. Zawsze posiadaj plan awaryjny.
Nie ukrywam, że przyglądam się tej spółce od dłuższego czasu. Wahałem się z wejściem w jej akcje z powodu nieco gorszych wyników finansowych w dużej mierze spowodowanych niekorzystnym dla LVC osłabieniem dolara do złotego. W końcu podjąłem decyzję.

