Jeżeli spojrzymy na samą suchą wartość indeksu WIG oscylującą wokół 45 tysięcy punktów, moglibyśmy teoretycznie uznać, że z naszą giełdą nie jest tak tragicznie (na przykład długoterminowa stopa zwrotu za ostatnie 10 lat wynosi ponad 180 procent):
Zwłaszcza, jeśli porównamy ją z dołkiem bessy osiągniętym w zimie 2009 roku.
Jednak najwięcej inwestorów zjechało po równi pochyłej widocznej na środku wykresu, zwabionych skutecznymi reklamami i własną chciwością na szczycie hossy. Teraz panicznie boją się strat i często nie chcą słyszeć ani o giełdzie, ani o funduszach, więc dobrym od strony marketingowej pomysłem jest akcja ING Securities:

