W ostatnich tygodniach prawdziwą furorę robi 43-letni francuski ekonomista Thomas Piketty.
![]() |
| Thomas Piketty (źródło:YouTube) |
Zasadniczą tezą jego pracy jest stwierdzenie, że bogaci stają się coraz bogatsi, ponieważ stopa zwrotu z ich kapitału jest wyższa od przeciętnego tempa wzrostu gospodarczego. Z tego powodu nierówności ekonomiczne będą dalej rosły i w rękach garstki obywateli będzie gromadzony coraz większy majątek, a rzesze biednych powiększą się. Dość przygnębiająca wizja świata...
Dlatego Piketty postuluje interwencjonizm państwa, w tym bardzo wysokie opodatkowanie najzamożniejszych.
Tymczasem weekendowe wydanie dziennika "Financial Times" zawiera prawdziwą bombę. Chris Giles oskarża Piketty'ego o kompromitujące błędy w obliczeniach w arkuszach kalkulacyjnych i manipulację danymi. Ich liczba jest tak duża, że właściwie przekreśla wyciąganie jakichkolwiek sensownych wniosków przez autora książki.
Co na to sam Piketty?
