Po śmierci Steve'a Jobsa wszyscy zaczęli się zastanawiać czy wyglądający raczej na księgowego niż innowatora Tim Cook podoła zadaniu kontynuacji dzieła Jobsa.
Tim Cook (fot. YouTube)
Ta nieco złośliwa uwaga o księgowym (z całym szacunkiem do zawodu, który z powodu mojego zboczenia inwestycyjnego uważam wbrew ogółowi za całkiem interesujący) nie wzięła się z powietrza.
Cook zaczął od szokującego wynagrodzenia: w ubiegłym roku skasował (głównie w opcjach) aż 378 mln dolarów bijąc na głowę pozostałych prezesów największych firm (następny na liście Ellison z Oracle otrzymał "zaledwie" 76 mln dolarów).
