Zwolennicy poszczególnych opcji politycznych przerzucają na siebie nawzajem winę za wysokie ceny żywności (tylko w GUSie w magicznym koszyczku zawsze tania) i mamy trochę zabawy z tego powodu:
Jednak wina premiera Tuska jest tylko częściowa (brak reform, podnoszenie VATu, zamiast obiecywanego podatku 3 x 15%, podwyżka opłaty paliwowej, powiększanie armii urzędników itd.). Na wysokie ceny trzeba spojrzeć globalnie i z punktu widzenia inwestora zastanowić się czy hossa rolna jeszcze potrwa, czy trzeba się już ewakuować?

