W sobotę 1 maja zorganizowano zgromadzenie akcjonariuszy Berkshire Hathaway, tym razem nietypowo w Los Angeles, a nie w Omaha, ponieważ 97-letni wspólnik Warrena Buffetta Charlie Munger mieszka w Kalifornii, a stan zdrowia nie pozwala mu na zbyt długie podróże.
Na początku Warren Buffett zaprezentował aktualne wyniki finansowe Berkshire Hathaway (konglomerat zarobił 11,7 mld dolarów w pierwszym kwartale br.). Następnie pokazał dwa ciekawe slajdy, czyli 20 największych spółek na świecie w 1989 r. oraz 20 największych spółek obecnie (według kapitalizacji na koniec marca br.).
Teraz z tej dwudziestki w WIG20 obecne są jedynie mBank (dawniej BRE) oraz Santander Bank Polska (przejął BZ WBK).
Aktualnie lista jest zdominowana przez amerykańskie firmy, ponad trzy dekady temu liderowali Japończycy.
Buffett wskazał na wielki sukces USA i jednocześnie przy okazji udowodnił, jak trudne bywa inwestowanie w poszczególne spółki w długim terminie i wyszukiwanie liderów. Zauważmy, że żadna ze spółek z czołowej dwudziestki z 1989 r. nie znalazła się w tegorocznym zestawieniu.
Ze swojej strony dołożę do tego początkowy skład indeksu WIG20 z 1994 r.:
O wiele prościej po prostu kupić indeks opakowany w ETF czy fundusz indeksowy i takie dokładnie zalecenie ma dla większości inwestorów Warren Buffett, o czym mówił w drugiej części spotkania z akcjonariuszami, w której odpowiadano na najróżniejsze pytania:
I think that the best thing to do is buy 90% in an S&P 500 index fund.


