W tym tygodniu UOKiK poinformował o nałożeniu kar w łącznej wysokości ponad 50 mln zł na podmioty oferujące tak zwane polisy inwestycyjne.
Sam urząd nazywa je polisolokatami, co uważam za zbyt duży skrót myślowy - według mnie polisolokata oznacza zwykłą lokatę bankową opakowaną w polisę po to, aby nie zapłacić podatku Belki. A tu chodzi o problem z innymi polisami - takimi, które łączą inwestowanie w ryzykowne instrumenty z ubezpieczeniem i które wciąż masowo sprzedaje się w większości niczego nieświadomym klientom.
![]() |
| fot.svilen001/freeimages.com |
Więcej na temat polis pisał Michał w ramach "Elementarza Inwestora" w artykule "Ile kosztuje polisa inwestycyjna, czyli kto i ile na niej zarabia?"
Nie wykluczam, że część osób celowo wybrała tego typu rozwiązanie, na przykład chcąc przekazać spadek bez podatku komuś spoza najbliższej rodziny lub kiedy są typem ludzi, którzy i tak wydają wszystko, obojętnie, ile zarobią, więc dzięki takiej polisie zbiorą w kosztowny sposób jakiś kapitał.
Jednak podejrzewam, że istnieje cała rzesza ludzi, którzy chcą się z tego typu programu wyplątać nie ponosząc takich kosztów, jak choćby naliczał do niedawna Aegon:
![]() |
| Kliknij, aby powiększyć |

