W środę GPW odnotowała najwyższy jednodniowy wzrost w tym roku i indeks WIG20 skoczył o 3,5 procent do góry (niektórzy uznali Polskę za okazję inwestycyjną). Z tej okazji postanowiłem znaleźć coś ciekawego, nieco na przekór panującemu pesymizmowi na rynku (oraz mojemu niedźwiedziemu stosunkowi do akcji).
W książce "Sztuka spekulacji po latach" Zenon Komar przypomina koncepcję 10-letnich cykli rynku autorstwa Edgara Lawrence'a Smitha.
Tak, jak istnieje noc i dzień, pojawiają się kolejne cztery pory roku. Podobne cykle obserwujemy w gospodarce i na giełdzie.
piątek, 8 czerwca 2012
Kupić rynek 30 czerwca
piątek, 24 lutego 2012
Sprzedawajcie wszystko i kupujcie złoto?
Czytając książkę Zenona Komara przypomniałem sobie o najdłużej publikującym biuletyny inwestycyjne analityku Richardzie Russellu. Jego „Dow Theory Letters” ukazują się od.... 54 lat.
W tym okresie Russellowi udało się odnieść kilka spektakularnych zwycięstw w postaci obwieszczenia startu długoterminowej hossy w 1974 roku czy bessy 8 lat wcześniej. Również niedługo przed krachem w 1987 roku Russell zalecał sprzedaż akcji.
Wszystko to mi się podoba, ale mam małe zastrzeżenie- trzeba byłoby przeczytać wszystkie te listy, zbadać zalecenia i policzyć faktyczną zyskowność inwestowania z Russellem (co i tak nie daje pewności na temat przyszłych stóp zwrotu), a tak pozostaje nam w dużej mierze zabawa we wróżenie z fusów.
Częściowe wyniki Russella znajdziemy tutaj.
Napisane przez
Zbyszek Papiński
o godz.
11:52
Tagi giełda, Granville, inwestycje, Komar, Russell, Sztuka spekulacji po latach, Złoto