poniedziałek, 15 lipca 2019

Inflacja pożera oszczędności. Uciec z banku, ale dokąd? Poszukajmy alternatyw

GUS właśnie opublikował komunikat, że inflacja CPI wyniosła w czerwcu 2,6% w skali rok do roku. Ostatnio największe emocje wywołuje drożejąca żywność (wg GUS o 6,2% w porównaniu do czerwca 2018 r.), co w sumie nie dziwi, ponieważ tu najłatwiej zauważyć wzrost cen przy codziennych zakupach. Najsilniej zdrożały warzywa - średnio o ponad 27%.

Nieco mniej mówi się o usługach, wśród których szczególnie silny wzrost notują usługi lekarskie.

Oczywiście najbardziej poprawnie byłoby policzyć swoją prywatną inflację, ponieważ raczej mało kto ma strukturę wydatków dokładnie taką jak pokazuje koszyk GUS.

Z drugiej strony rosną płace i dlatego dla wielu rodzin wzrost cen wcale nie musi być aż tak dotkliwy. Dojdą jeszcze przecież nowe środki z rozszerzenia programu "Rodzina 500+" i ewentualnie kilku innych.

Jednak mimo wszystko rosnąca inflacja CPI nie tylko nas denerwuje, ale stawia pod znakiem zapytania sens trzymania większych oszczędności w banku.


W najnowszej projekcji inflacji przygotowanej przez NBP scenariuszem bazowym jest jej dalszy wzrost w najbliższym okresie:


Tymczasem Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie zamierza podnosić stóp procentowych i utrzymuje je na realnie ujemnym poziomie (stopa referencyjna 1,5%).

Przy tak tanim pieniądzu zalane gotówką banki nie bardzo mają ochotę do walki o klienta przy pomocy atrakcyjnego oprocentowania depozytów. Łatwiej nam znaleźć prostą promocję z premią:

400 zł na zakupy w Biedronce + darmowa karta kredytowa >>

Na dodatek zwykle liderujące w rankingach lokat banki Leszka Czarneckiego zmieniły strategię i przestały walczyć o depozyty klientów - szczególnie ostre cięcia obserwujemy w Idea Banku, gdzie zapewne swoje do powiedzenia ma kurator z BFG.

Nie znaczy to oczywiście, że mamy trzymać pieniądze w banku na nieoprocentowanym koncie osobistym, tylko lepiej jednak zarabiać jakieś odsetki, w czym pomoże comiesięcznie zestawienie najlepszych lokat i kont oszczędnościowych.

Natomiast wątpliwym pomysłem wydaje się gromadzenie w bankach kwot przekraczających wartość funduszu bezpieczeństwa (równowartość 6-12 miesięcy wydatków danego gospodarstwa domowego).

W takim razie jestem ciekaw, co obecnie robicie z nadwyżkami finansowymi. Zapraszam do komentarzy.

CO ZAMIAST BANKU?

W moim przypadku najprostszym pomysłem, który realizuję dla bezpiecznej części portfela, są obligacje skarbowe indeksowane inflacją.

Mają one swoje wady - wcześniejsza sprzedaż oznacza utratę części odsetek, oprocentowanie na kolejny rok wylicza się na podstawie inflacji za poprzedni (przy rosnącej inflacji jesteśmy spóźnieni), prywatna inflacja CPI może różnić się od oficjalnej GUS...

Z drugiej strony widzę zalety - nie trzeba przerzucać pieniędzy co kilka miesięcy pomiędzy bankami, nie ma ograniczenia BFG do równowartości 100 tys. euro i mam w awaryjnej sytuacji dodatkowe środki pod ręką.

W czerwcu odnotowano rekordową sprzedaż obligacji. Hitem okazały się obligacje premiowe.

Tradycyjnie przed rosnącą inflacją powinny chronić złoto i nieruchomości.

Aurum faktycznie ostatnio zaczyna się znowu zachowywać coraz lepiej, czemu sprzyja łagodna polityka monetarna banków centralnych i oczekiwana obniżka stóp w USA.

Cena uncji złota przeliczonej na PLN-y
W przypadku złota fizycznego musimy wziąć pod uwagę szeroki spread, czyli dużą różnicę między kursem kupna i sprzedaży. Sięga on kilku procent, więc tylko zakupy długoterminowe mają sens.

Od dawna nie kupowałem, ani nie sprzedawałem złota, więc trudno mi aktualnie polecić jakiegoś sprawdzonego dealera.

Co do nieruchomości - ceny mieszkań w Polsce poszły mocno do góry i na razie nie zanosi się na ich spadek.

Możliwe, że wyższą stopę zwrotu dadzą obecnie akcje deweloperów, zwłaszcza tych płacących solidną dywidendę.

Natomiast ciężko powiedzieć, czy obecnie warto kupować mieszkanie jako inwestycję pod wynajem. Na pewno wymaga to w każdym przypadku szczegółowej analizy.

W środowisku niskich stóp procentowych dobrze powinny zachowywać się akcje. Rzeczywiście tak się dzieje i brylują tu akcje amerykańskie. Indeks S&P 500 w piątek znowu pobił kolejny rekord wszech czasów i zameldował się powyżej 3000 punktów:


Jednak pojawia się wątpliwość, czy w takim razie kolejne zakupy tanich funduszy indeksowych na rekordowo wysokich poziomach mają sens?

Moim zdaniem tak, ale pod warunkiem, że realizujemy długoterminową strategię i nie porzucimy jej w momencie, kiedy kursy zaczną spadać.

Mały test psychiki "długoterminowców" rynek przeprowadził pod koniec ubiegłego roku.

Co do naszej giełdy - pewne nadzieje wiąże się ze startem PPK. Tymczasem GPW również w tym roku zachowuje się gorzej od reszty świata, a z funduszy akcyjnych wciąż wypływają pieniądze.

Bilans funduszy akcyjnych (w mln zł)
Przy okazji zauważmy, że dzięki spadkowi rentowności obligacji bardzo dobre pierwsze półrocze zanotowało wiele funduszy dłużnych.

Osobiście czekam na start funduszu indeksowego naśladującego zachowanie indeksu mWIG40TR (mWIG40 + dywidendy wypłacane przez spółki), ponieważ w długim terminie indeks średnich spółek sprawuje się zdecydowanie lepiej od zdominowanego przez skarb państwa indeksu WIG20. Przynajmniej tak pokazuje historia.


Do rozważenia jest też portfel dywidendowy. Wymaga on jednak sporo pracy (selekcja spółek i ich monitorowanie itd.).

Ze względu na zmienność kursów akcji porównywanie spółek dywidendowych do lokat uznaję za co najmniej niefortunne.

Jakąś część kapitału możemy przeznaczyć na inwestycje alternatywne.

Do tej pory odpuszczałem kryptowaluty. W tym segmencie za ciekawą koncepcję uznaję tę przedstawioną przez autora bloga BitFilar. Kupuje on co miesiąc kryptowaluty za stałą kwotę (indeksowaną corocznie wzrostem płac) i docelowo chce z tego zebrać dodatkowy kapitał na emeryturę.

Sam nie wybiegałbym aż tak daleko w przyszłość, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że na przykład co miesiąc zbieram krypto za 100 zł i po kilku latach sprawdzam, co z tego wyszło. Ewentualna strata nie bolałaby w ogóle, a zysk mógłby być interesujący. Na razie zastanawiam się, czy w to wejść i ewentualnie, kiedy zacząć.

PODSUMOWANIE

Rosnąca inflacja CPI stawia pod znakiem zapytania sens trzymania większych kwot w bankach oferujących coraz niższe oprocentowanie depozytów.

Możemy w nich łatwiej zarobić bez zaangażowania większego kapitału biorąc udział w wybranych prostych promocjach, takich jak ta:

400 zł na zakupy w Biedronce + darmowa karta kredytowa >>

Interesującą alternatywą są obligacje skarbowe indeksowane inflacją. Inne pomysły to złoto, nieruchomości, tanie fundusze indeksowe i akcje, spółki dywidendowe, pozostałe fundusze inwestycyjne oraz inwestycje alternatywne (w tym ewentualnie kryptowaluty).

Osobiście nie trzymałbym się kurczowo tylko jednego pomysłu, tylko raczej wolę korzystać z różnych.

A jakie są Wasze pomysły na ochronę kapitału przed rosnącą inflacją? Zapraszam do podzielenia się przemyśleniami w komentarzach.