piątek, 7 października 2011

Nie kupuję akcji, dopóki sytuacja na rynkach się nie unormuje

Przez kilka ostatnich dni w ramach rozrywki śledziłem różne media finansowe i zauważyłem dość dużą zgodność wśród osób, które zarządzają cudzymi (zwłaszcza) i swoimi pieniędzmi. Większość z nich mówi mniej więcej coś takiego:

Nie kupuję akcji, dopóki sytuacja na rynkach się nie unormuje.


W tym miejscu padają różne hasła: światowa gospodarka, europejskie i amerykańskie banki, Grecja, Hiszpania, Włochy itd.

No to ja może Paniom i Panom odpowiem zbiorczo:

Kiedy sytuacja się unormuje i będą napływały same dobre wiadomości, będzie już za późno na zakup akcji i funduszy, bo to będzie szczyt koniunkturalny.

Dziwi mnie taka postawa, zwłaszcza wśród profesjonalistów, którzy powinni o tym doskonale wiedzieć, albo zająć się handlem czymś innym.

Czy to oznacza, że należy kupować teraz akcje? Nie.

Po prostu należy znaleźć inne uzasadnienie do kupna/sprzedaży/wstrzymania się od ruchów, ponieważ w przeciwnym razie kupisz razem z tłumem na samym szczycie hossy.