wtorek, 12 kwietnia 2011

Wyższe ryzyko, wyższy zysk

Pozornie wszystko wygląda bardzo prosto i przejrzyście, czyli jak w tytule: wyższe ryzyko = wyższy zysk.

Może tu należałoby jednak użyć terminu "potencjalnie wyższy zysk". Sprawa jest dość oczywista- wpłacasz do banku i oczekujesz, że dostaniesz za rok powiedzmy 5% więcej netto, a realnie choć minimalnie pobijesz inflację (nie zawsze to się udaje). Jeśli natomiast kupujesz akcje czy jednostki funduszu inwestycyjnego, oczekujesz premii za ryzyko i w zależności od profilu ryzyka może ona się wahać od kilku do XXX procent rocznie.

Na tej podstawie potworzono przeróżne eleganckie teorie, w tym portfelową, ale problem w tym, że one zwyczajnie nie działają w praktyce tak jak się zakłada.

Nie chodzi o to, że taki zarzut poczynił Pan Waldek z giełdy rolnej w Broniszach czy bananowej w Warszawie, ale wątpliwości rozsadzają głowy ekonomistów i inwestorów, w tym instytucjonalnych tak przywiązanych do swoich wzorków (złota zasada marketolenia: im bardziej skomplikowany wzór, tym łatwiej wyjaśnić klientom straty).

Weźmy pierwszy lepszy przykład z brzegu, czyli pracę zespołu pod kierownictwem Yin Luo. Nawet typowi "quanci" przyznają, że nie ma dowodów na to, że bardziej ryzykowne akcje przynoszą wyższe stopy zwrotu. Jeśli poruszamy się w grupie podobnych aktywów, jest to czysta iluzja.

Możliwe, że wielu inwestorów przyciąga hazard związany z dużą zmiennością na spekulacyjnych spółkach. Jednak jako całość nie daje to wcale przewagi nad "spokojnym" portfelem.

Co ciekawe, również teoretycznie idealny defensywny portfel o minimalnej wariancji (MVP) wcale w realu nie przynosi zakładanych zysków.

Co z tego wynika? Według mnie - teoria portfelowa jest bardzo elegancka i świetna do robienia kariery naukowej (stawianie tez, obalanie, wyważanie otwartych drzwi, zamykanie ich i znowu otwieranie itd.), ale nie za bardzo przydaje się w praktycznym inwestowaniu (jeśli jesteś instytucjonalny, musisz ją znać choćby po to, żeby wiedzieć czym kierują się rywale), więc jeśli nie chcesz zostać naukowcem, możesz tylko poznać jej absolutne podstawy i zostawić ją do roztrząsania innym.

Zainteresowanym dorzucam parę prac do przestudiowania (po angielsku):

1. "Risk and Return in General: Theory and Evidence", Falkenstein (2010)

2. "A New Look at Minimum Variance Investing" , Scherer (2010)

3. "Betting against beta", Frazzini, Pedersen (2010)

PS

Udało mi się zrobić wpis bez żadnego wzoru :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...